2SLO Cycling Academy2SLO Cycling Academy2SLO Cycling Academy

2SLO Cycling Academy

Złoty przejazd

Druga przejazdówka 2SLO Cycling Academy w bieżącym roku szkolnym za nami. Wyruszyliśmy tradycyjnie spod szkoły w poszukiwaniu jesiennej formy i zadumy. Wszystko znaleźliśmy na malowniczym szlaku wzdłuż Wisły na jej prawym brzegu. Udało nam się jednak zdobyć także coś więcej: trochę wiedzy na temat Pałacu prymasa Michała Poniatowskiego w Jabłonnie, dużo wzruszenia pięknem prozy Fernada Pessoi i całą masę zachwytu nad pięknem złotej polskiej jesieni. Teraz czekamy na białą zimę!

 

 

Trasa:

2SLO – Śródmieście – Żoliborz – Bielany – Tarchomin – Nowodwory – Jabłonna – Nowodwory – Tarchomin – Bródno – Żoliborz – Śródmieście – 2SLO

 

W sumie 54 km.

 


Jesteśmy, kim nie jesteśmy, a życie jest krótkie i smutne. Dźwięk fal pośród nocy to dźwięk nocy; a ilu go słyszało we własnej duszy niczym nieustającą nadzieję, która rozbija się w mroku z głuchym grzmotem nieprzebranej piany! Ile łez wypłakali ci, którzy dostali, co chcieli, ile łez stracili ci, którym się powiodło! I wszystko to podczas mojej przechadzki nad morze było dla mnie sekretem nocy i poufnością otchłani. llu nas jest! Ilu z nas się oszukuje! Jakie morza w nas szumią podczas nocy naszego bycia, rozbijając się o brzegi, które czujemy, zalewani przez emocje! To, co się zagubiło, to, czego należało pragnąć, to, co się dostało i spełniło przez pomyłkę, co kochaliśmy i straciliśmy, a potem, pokochawszy to jako utracone, pojęliśmy, żeśmy tego nie kochali; wszystko, co wydawało nam się naszymi myślami, a było naszym uczuciem; wszystko, co było wspomnieniem, a co braliśmy za emocję; i całe morze, grzmiące i zimne, nacierające z wielkiej otchłani nocy, aby z sykiem omiatać plażę podczas mojej nocnej przechadzki na plażę...

 


Czy ktoś w ogóle wie, co myśli lub czego pragnie? Kto wie, kim jest dla samego siebie? Ile rzeczy sugeruje nam muzyka, sprawiając tym przyjemność, bo są to rzeczy niemożliwe? Ile rzeczy przypomina nam noc, każąc nam je opłakiwać, choć nigdy ich nie było? Jak oswobodzony głos spokoju, ciągnący się w nieskończoną dal, skłębione fale eksplodują, zamierają, i na całej niewidzialnej plaży daje się słyszeć syk toczonej śliny.

 

Fernando Pessoa,
Księga niepokoju Bernarda Soaresa, pomocnika księgowego w Lizbonie