odwiedz dwójkę na:

Powrót ukraińskiej tradycji

Powrót ukraińskiej tradycji

 

Majowy wyjazd rocznika drugiego to sięgająca początków szkoły tradycja. Przez lata jeździliśmy na Ukrainę; trudna sytuacja polityczna naszego wschodniego sąsiada zmusiła nas do organizowania zastępczych wyjazdów na Litwę, Łotwę i Słowację. W bieżącym roku Ukraina wróciła. W tym roku naszym celem był Lwów i dawne rezydencje magnackie "Złotej Podkowy". O przebiegu wyjazdu możemy dowiedzieć się z relacji, której pierwszą część zamieszczamy poniżej.

Pierwszy z sześciu dni naszej wyprawy na Ukrainę rozpoczęliśmy od wczesnej pobudki, by już o 5:40 stać w strugach deszczu pod budynkiem Politechniki. Nieco przemoczeni, ale podekscytowani perspektywą ciekawej podróży, wyruszyliśmy w drogę w stronę Lublina, potem minęliśmy Zamość, by po (na szczęście niedługiej) kontroli granicznej w Hrebennem, dojechać do położonej koło 40 km od granicy Żółkwi – miasta zbudowanego przez hetmana Żółkiewskiego. Tam odwiedziliśmy kościół św. Wawrzyńca, w którym znajduje się grób założyciela miasta, cerkiew oraz zniszczoną niestety synagogę. Żółkiew wydała nam się interesującym ze względu na swoją historię, lecz niestety bardzo zaniedbanym miejscem. Poczucie oglądania miejsc ważnych dla historii i kultury, lecz znajdujących się w bardzo złym stanie, towarzyszyło nam niemalże do końca wyjazdu.

 

Następnie, poganiani kolejnym opadem deszczu, ruszyliśmy w kierunku Lwowa. Tam czekała nas niezaplanowana atrakcja – nasz autokar zepsuł się na środku ronda (z poufnych informacji uzyskanych od kierowcy wynika, iż przyczyną usterki było dostanie się wody do komputera sterującego silnikiem a w rezultacie jego awaryjne wyłączenie). Zmartwionych pasażerów uspokoiło wypowiedziane z nutą pewności i nonszalancji „Neoplany tak mają”. 

Dalej czekały nas zakupy w Arsenie – ukraińskim supermarkecie. Ciężko nazwać to atrakcją – bardziej atrakcyjne wydały się nam niskie ceny produktów spożywczych. Po długiej podróży, późnym popołudniem, trafiliśmy do hotelu, jak się okazało, bardzo ładnego, z piękną restauracją i tarasem na dachu. Po spożyciu wykwintnej kolacji i wypiciu szklaneczki kompotu z suszu śliwkowego, część grupy udała się na wieczorny spacer ulicami Lwowa. Jak zwykle w tego rodzaju przypadkach, stłumieni nowym otoczeniem i nie orientujący za dobrze w planie miasta, na spacer wybraliśmy niezbyt ciekawą okolicę, położoną z dala od głównych atrakcji turystycznych. W nagrodę za trud, który podjęliśmy, odwiedziliśmy sklep spożywczy. Dzień pierwszy dobiegł końca.


strony internetowe warszawa
  • sirinevler escort
  • ankara escort
  • wordpress seo eklentisi
  • istanbul escort
  • istanbul escort kızlar
  • antalya escort
  • wordpres escort teması
  • eskişehir escort
  • hacklink satış
  • elektrikli sigara
  • joyetech
  • www.Es-cort.club
    alanya escort sirinevler escort elektronik sigara çeşiteleri antalya escort istanbul escort ensest hikayeler aldatma sex hikayeleri yeni sex hikayeleri Resimli sex hikayeleri sex hikayeleri Sikiş hikayeleri Sex hikaye Erotik hikaye Porno hikayeleri gay sex hikayeleri