odwiedz dwójkę na:

Artystyczne wędrówki po górach

Artystyczne wędrówki po górach

 

Podróż Naszego projektu zaczęła się w samym sercu dopiero co budzącej się stolicy. Godzina 6:00 - wyjazd busem z Warszawy. Nie było nawet bardzo niewygodnie. Krótka drzemka, parę przeczytanych stron książki - i byliśmy w Zakopanem. 

 

Miejskim busem z centrum miasta przedostaliśmy się do Doliny Kościeliskiej, gdzie wcześniej zarezerwowaliśmy nocleg. 

 

W głowie został mi obraz kierowcy który nas tam zawiózł: na czubku głowy jak talerz świeciła mu łysina, a z boków zwisały mu siwe włosy do ramion. Niepełne uzębienie i wesołe podejście do życia. To wszystko mnie w nim zauroczyło. Trochę zarzucał pojazdem, a drzwi otwierał i zamykał chwilę przed/po stanięciu na przystanku. Najwyraźniej zależało mu na czasie klienta. To się ceni.

Wracając do naszego noclegu. Niedługo od wejścia do Doliny Kościeliskiej, a od pętli autobusowej jeszcze bliżej - wielka, stara, drewniana chata w stylu zakopiańskim. W środku zastaliśmy domową atmosferę i przemiłą obsługę. Pokoje skromne, ale niczego w nich nie brakowało. Okna zamykane na haczyki, na ścianach kilka obrazków z widokami Tatr, drewniane meble w lokalnym stylu. Prawdziwie górski klimat.

 
Celem naszego wypadu w góry, a więc celem projektu, było zebranie różnych zdjęć i obrazów Polskich Tatr i znalezienie miejsc, w których stali ich autorzy, tworząc je. Ograniczyliśmy nasze poszukiwania jedynie do Doliny Kościeliskiej i Strążyskiej. Pierwszego dnia spotkaliśmy się całą grupą, aby posegregować te materiały, które nagromadziliśmy przed wyjazdem. Była to żmudna praca, ale była konieczna, by później sprawniej działać w terenie.

Podzieliliśmy się na dwie grupy: jedna miała za zadanie zlokalizowanie miejsc, w których stali artyści tworząc swe dzieła, a druga miała wczuć się w rolę malarzy, fotografów.

 

Prace w dolinach zajęły większość czasu naszego wyjazdu, ale nie cały. Poza nimi odwiedziliśmy miejsca w Zakopanem, które mogłyby nam pomóc w naszym projekcie - natchnąć, pokazać coś od innej strony. Były to galerie, takie jak Galeria Sztuki XX wieku w willi Oksza, gdzie sama willa była czymś ,co warto zobaczyć, i wystawa "Moje Zakopane" - już bardziej z naszych czasów - która pokazała nam naprawdę wielką wyobraźnię autorów, a czasami również Zakopane i Tatry.

 

Poza tym, odwiedziliśmy Muzeum Stylu Zakopiańskiego w willi Koliba, gdzie można powiedzieć, że narodził się styl zakopiański. W Muzeum Stylu Zakopiańskiego "Inspiracje" zobaczyliśmy jak wyglądała typowa zakopiańska chata w XIX wieku od wewnątrz. Na koniec zostawiliśmy sobie główny gmach Muzeum Tatrzańskiego, którego wystawa pokazywała nam wszystkiego po trochę o Tatrach i Zakopanem. Dowiedzieliśmy się o historii, etnografii, przyrodzie, o historii regionu oraz bogactwie kultury i przyrody Tatr i Podhala. 

 

Ostatniego dnia, dnia wyjazdu, mieliśmy okazję zobaczyć redyk, czyli uroczysty powrót pasterzy z wypasu na Podhalu. Nie było to imponujące widowisko, ale na pewno ciekawe. Pasterze po łyku tradycyjnej nalewki, no może trzech, zagryzanej oscypkiem zebrali stado owiec w ciasną grupę. Kilku szło z przodu, kilku z tyłu, a owce, niczym jednolita czarno-biała masa, poruszała się tak jak nimi kierowano. Pasterze ściągnęli na siebie jeszcze więcej spojrzeń, gdy zaczęli śpiewać jakąś starą zakopiańską pieśń. Towarzyszyliśmy im do wyjścia z doliny.

 

Cały wyjazd, myślę, zostawił nam wszystkim uśmiechy na twarzy i sporo miłych wspomnień. Ja, osobiście, mimo dużej ilości chodzenia, i to po górach, bardzo odpocząłem. Wydaje mi się, że dla wszystkich krótka przerwa od codzienności i szkoły spędzona na świeżym powietrzu w górach była dobrą przerwą.

 

Bartek Mazur 

 


strony internetowe warszawa